05.10.09 

Z.Ziobro: Zarzuty przedstawione Mariuszowi Kamińskiemu to odwet i zemsta za wykrycie przez CBA "wielkiej afery kryminalno-korupcyjnej", w której uwikłani są najbardziej prominentni politycy PO

Dowiedz się więcej >>

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
  

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
 

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
 

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.
 

 

Jak wg. Ciebie rząd radzi sobie z walką z kryzysem gospodarczym
 
SZYBKA NAWIGACJA
PiS nie podporządkował sobie instytucji publicznych Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

W „Rzeczpospolitej” Jacek Kucharczyk w artykule pt. „Platforma nie ma alternatywy”: pisze:…„Jarosław Kaczyński i jego partia czynnie szkodzili demokracji. Wystarczy przypomnieć sobie bezwzględne podporządkowanie przez PiS i koalicjantów wielu instytucji publicznych, w tym mediów czy służby cywilnej. Ręczne sterowanie prokuraturą przez Zbigniewa Ziobrę. Tworzenie ustaw naruszających konstytucyjne prawa obywateli, jak choćby ustawa lustracyjna. I wreszcie grożby pod adresem władzy sądowniczej i atakowanie Trybunału Konstytucyjnego i jego sędziów, także za pomocą teczek wyciągniętych z archiwów IPN”

…a prawda…

PiS nie podporządkował sobie mediów publicznych. Najlepszym dowodem na to jest, że tak w radio jak i w telewizji nie było żadnego „parasola ochronnego” a wręcz odwrotnie - krytykowano rządzących bez pardonu, za co się tylko dało i nie dało. Czy przy podporządkowaniu sobie telewizji przez PiS, byłyby możliwe programy Tomasz Lisa?

Polityczne zarzuty „ręcznego sterowania” prokuraturą przez Z. Ziobrę były pretekstem do powołania, głosami koalicji PO-PSL, Komisji Śledczej „do zbadania sprawy zarzutu nielegalnego wywierania wpływu przez członków Rady Ministrów, Komendanta Głównego Policji, Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na funkcjonariuszy Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratorów i osoby pełniące funkcje w organach wymiaru sprawiedliwości w celu wymuszenia przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków w związku z postępowaniami karnymi oraz czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi w sprawach z udziałem lub przeciwko członkom Rady Ministrów, posłom na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej i dziennikarzom, w okresie od 31 października 2005 roku do 16 listopada 2007 roku (SKSS)”

Mimo 52 posiedzeń tej komisji /pierwsze 8 lutego 2008 r. - ostatnie 15 kwietnia 2009r/ nie udało się śledczym udowodnić żadnego z zarzutów, które stały się pretekstem do powołania Komisji. A Komisja działa rok i dwa miesiące!

Nowa ustawa o służbie cywilnej z 2006 r. otworzyła korpus służby cywilnej dla ludzi młodych i dobrze wykształconych. W miejsce konkursów na poszczególne stanowiska urzędnicze, które sprzyjały manipulacjom, wprowadzono konkurs generalny, polegający na ściśle merytorycznym i obiektywnym sprawdzaniu przygotowania do pracy urzędnika przez Krajową Szkołę Administracji Publicznej (KSAP). Przez postępowanie kwalifikacyjne prowadzone przez KSAP pomyślnie przechodziło średnio niewiele ponad 50 % kandydatów, co świadczy o wysokich wymaganiach. Inną ścieżką dojścia do stanowiska urzędnika mianowanego stało się ukończenie kształcenia w KSAP. Oznaczało to silne dowartościowanie tej elitarnej i apolitycznej placówki.

W państwach demokratycznych dostęp do pełnej wiedzy o sprawach publicznych, jeśli w grę nie wchodzą wiadomości z uzasadnionych powodów objęte tajemnicą, jest jednym z podstawowych praw obywatelskich. W krajach postkomunistycznych prawo to nie może nie obejmować wiedzy o działaniach totalitarnego państwa w minionym okresie, które godziły w wolności obywatelskie, w tym zwłaszcza o działaniach komunistycznego aparatu bezpieczeństwa i osób go wspomagających. Taka jest istota lustracji, której nie odmawia się obywatelom niemieckim, czeskim czy słowackim. Jeżeli natomiast w Polsce – inaczej niż u naszych południowych i zachodnich sąsiadów – prawa obywatelskie mają służyć do pozbawiania milionów obywateli prawdy o niegodziwych praktykach komunizmu w imię niezasłużonego komfortu ówczesnych sprawców zła i ich współpracowników, to Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście inaczej niż pan Kucharczyk rozumie poszanowanie konstytucyjnych praw obywateli. I nie jesteśmy w tym odosobnieni, o czym świadczą choćby zdania odrębne, wybitnych prawników zasiadających w Trybunale Konstytucyjnym, do jego wyroku podważającego niektóre przepisy ustawy lustracyjnej.

Zapowiedż zmian ustawodawczych przez posłów i rząd, nie może być traktowana jako atak na instytucję, której zmiany mają dotyczyć. W demokratycznym państwie, krytyka działalności instytucji, w tym instytucji sądowniczych, jest dopuszczalna - a czasami nawet konieczna.

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, reprezentujący w rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym Sejm, korzystał z ustawowej możliwości wyłączenia sędziego ze składu orzekającego. Jest to zawsze możliwe, jeżeli istnieją wątpliwości co do bezstronności sędziego.

Arkadiusz Mularczyk wytoczył sprawę karną przeciwko prof. Andrzejowi Zollowi i cywilne wobec prof. Andrzeja Zolla i sędziego Jerzego Stępnia. Dotyczą one oskarżeń kierowanych pod adresem posła A. Mularczyka, o nieprawidłowe działania, podjęte w celu wyłączenie sędziów ze składu orzekającego, w sprawie zgodności ustawy lustracyjnej z Konstytucją.

Źródło: www.pis.org.pl

 
Polecamy