|
W „Gazecie Wyborczej” z dnia 18 maja 2009 Zbigniew Chlebowski w artykule pt: „Wypłynął statki nam” krytykuje rządy PiS za politykę gospodarczą prowadzaną wobec polskich stoczni. Autor twierdzi, że rząd w latach 2005–2007 mało robił /. „PiS się lenił”…/a jak już „coś” robił to wszystko żle!! /…/„PiS w sierpniu 2006 r. przyjmując kolejny plan restrukturyzacji przemysłu stoczniowego, spowodował jedynie zamieszanie”/…/
…a prawda… Przedstawiamy podstawowe działania wobec polskiego sektora stoczniowego podjęte przez MSP w latach 2005–2007: - Podział połączonej stoczni Gdynia-Gdańsk na dwa odrębne podmioty Stocznie Gdynia i Gdańsk zostały połączone w jeden podmiot przed rokiem 2005. Ze względu na rywalizację tych ośrodków, w wymiarze gospodarczym, był to dysfunkcjonalny podmiot. Panował trwały konflikt pomiędzy załogami, a nawet kadrą zarządzającą. Dlatego zdecydowano przeprowadzić rozdzielenie tych stoczni i prywatyzować oddzielnie. - Prywatyzacja Gdańska Agencja Rozwoju Przemysłu dokonała prywatyzacji Stoczni Gdańsk poprzez podwyższenie kapitału i objęcie akcji nowej emisji przez akcjonariusza strategicznego. Obecnie jest nim ukraiński koncern metalurgiczny ISD. Stocznia ma prywatnego właściciela. Przed objęciem pakietu kontrolnego, podmiot ten był akcjonariuszem mniejszościowym stoczni, i miał wiedzę co do stanu jej finansów. Nie jest prawdziwe twierdzenie ze strony obecnego rządu, że ISD poznał stan finansów stoczni dopiero na przełomie 2007/2008, „zdziwił się” i pojawiły się problemy. - Rozpoczęcie prywatyzacji Gdyni i Szczecina Dokonano wyboru doradców prywatyzacyjnych wobec Gdyni i Szczecina, którzy przystąpili do sporządzania analiz prywatyzacyjnych. W przypadku Gdyni rozpoczęto kolejny etap, tj dopuszczenie czterech oferentów do badania stanu finansowego i prawnego stoczni (due diligence) jesienią 2007. Proces ten został przejęty przez nowego ministra i zakończył się niepowodzeniem w maju 2008. Prasa informowała, że negocjacje były prowadzone przez ministerstwo bez woli pozytywnego zamknięcia. - Renegocjacje kontraktów na statki W latach 2002-2005 zarządy stoczni popełniły szereg błędów: zakontraktowane ceny statków nie zapewniały opłacalności, ze względu na rosnące ceny stali i silniejszy złoty. Przystąpiono do renegocjacji kontraktów, zabiegano o umorzenia kar umownych etc. Były to trudne działania, ze względu na silniejszą pozycję negocjacyjną armatorów - Działania restrukturyzacyjne w stoczniach Rozpoczęto działania restrukturyzacyjne w stoczniach, co nie było łatwe, ze względu na silne związki zawodowe. Pole racjonalnych decyzji skarbu państwa było dodatkowo ograniczone przez Komisję Europejską. Organ ten oczekiwał przedstawienia scenariusza składającego się z trzech elementów: prywatyzacja, ograniczenie mocy produkcyjnych stoczni, restrukturyzacja ze środków inwestorów prywatnych. Skarb miał więc znaleźć chętnego na stocznie z zabagnionym bilansem, który je kupi, spłaci długi i zasypie część doków (w Gdańsku dwa z trzech), a to wszystko w warunkach pełnego portfela zamówień na statki w stoczniach całego świata. Jakiego interesu wspólnotowego broniła komisja? Gros mocy produkcyjnych światowego przemysłu stoczniowego znajduje się na Dalekim Wschodzie: Korea, Japonia, Chiny, Wietnam - to ponad 80% produkcji. W Europie, oprócz Polski, statki budują w zasadzie Włochy i Niemcy, w mniejszej ilości Hiszpanie i Skandynawowie. Zamówień starczy dla wszystkich tych podmiotów. Źródło: www.pis.org.pl
|